Kiedy bierze udział kilka ekip, jak to było w tym przypadku, zawsze jest główny kozioł ofiarny dowodzący calością. W tym przypadku byłto FlyingCat. Przed wymarszem była odprawa dowódców ekip po to, aby właśnie oni wydawali odpowiednie rozkazy swoim żołnierzom, a nie główny HQ, bo w przeciwnym wypadku po prostu by się nie połapał.
Wracając do pytania. Dowódcy FT słuchają dow. ekipy, dow. ekipy słuchają głównego dowodzącego. Zołnierze słuchają dowódcy FT. Dowódcy FT realizują wytyczne od dow. ekipy po swojemu, a dow. ekipy realizują wytyczne od głównego HQ także po swojemu, ALE działania dow ekipy i dow FT są wykonywane jako całość.
Natomiast, jeśli nie ma ze mną kontaktu, bądź akurat nie jestem w zasięgu, główny dowodzący może (ale nie musi) wydać rozkaz i tak uczynił w tym przypadku, bo był pewien tego co robi. I to jest okej, ale priorytet słuchania, że się tak wyrażę, należy do dowódcy ekipy, nie od niego.
Myślę, że gdybyś powiedziała, że otrzymałaś rozkaz od dowódcy ekipy siedzieć tutaj i się nie ruszać to uszanowałby to.
Dlatego potem nie był pewien co odpowiedzieć, gdyż nie chciał się mieszać w naszą strukturę. Poprzednim razem widocznie miał obraz sytuacji, dlatego kazał Wam się przemieścić. Może on słyszał ode mnie, że się przemieszczamy, a Wy nie i poprostu przekazał dalej tą wiadomość, trudno mi powiedzieć jak było.
Jeśli tak się stanie, to pierwsze co, to info do mnie, żebym wiedział gdzie jesteście. Wystarczy krótkie info.
Generalizując, dowódca ekipy ma zawsze rację

, nie słuchamy głównego dowodzącego, natomiast w wyjątkowych sytuacjach macie dwa wyjścia:
- powiedzieć, że otrzymaliście taki rozkaz od dowódcy i że ruszyć się nie możecie.
- posłuchać i wykonać INFORMUJĄC dowódcę FT, a dow. FT dalej.