Wpisuję jako pierwsza, bo jak mi przejdzie złość to już nie będę miała motywacji napisać tego wszystkiego.
Więc z mojej strony - zielona jest coraz lepiej, coraz elastyczniej, użycie procedur z głową, dostosowane do sytuacji; pomysł, żeby dowódca, nawet jak zginie, szedł za oddziałem i dowodził ćwiczeniowo uważam za genialny (Katana!), nie-ćwiczeniowo - tez rewelka, tylko niech nie ginie.
Zimno i mokro weryfikuje sprzęt.
Osobiście uważam noszenie cały czas plecaka za dobrą, choć kondycyjnie ciężką opcję, ale nie nauczę się inaczej biegać z obciążeniem. Jestem przez to wolniejsza i szybciej się męczę, ale ostatecznie nie idę do pierwszego szturmu, więc myślę, że będzie ok.
Natomiast wprowadzenie czerwonej - bez teoretycznego wstępu, bez wszystkich procedur przynależnych do tej taktyki, BEZ SUSHIEGO!!! uważam za porażkę. Mi się bez przerwy myliły szczątki wiedzy CCS i TCCC, które ostatnio wchłaniam, Wy się nudziliście, obrona okrężna i meldunki do dowództwa to była absolutna fikcja.
Myślę, że do powrotu mistrza Su-shi powinniśmy się z tym wstrzymać, ja nie mam ani takiej wiedzy ani charyzmy. Poza tym tzw. zgony do uniknięcia to ok. 16 procent rannych i takie proporcje proponuję stosować przy treningach. Wystarczająco, żeby utrzymać sprawność medyków i nie znudzić rambo, conanów oraz szeregowców rajanów.


