
Generalnie cieszę się, że jest dyskusja. Tym bardziej, że był to pierwszy trening z pododdziałem Aniołów w terenie. Więc nie dziwmy się, że powstają pytania i wątpliwości.
Bernard napisał(a):InseCt napisał(a):Dlatego, uważam, żeby do obowiązkowego wyposażenia munduru i repliki należy dorzucić obowiązek radia.
22.02.12 -
http://asgw.pl/ogloszenia-par/js2305-ci ... ml#p156507 Poza tym dążymy do jak najlepszej komunikacji w drużynie, czego efektem jest standaryzacja łączności radiowej,
Wymagania:
- mundur i ogół wyposażenia w kamuflażu multicam i pochodnych
- repliki zasilane z magazynków stanag (m4/m16)
- środki łączności radiowej współdziałające z aparatami NavComm
Super, że to jest gdzieś napisane

Czasem ma się tyle w głowie, że się zapomina, żę coś takiego już jest napisane. Uf, to dobrze...

Bernard napisał(a):1. Anioły za daleko - 15 minut to czas, kiedy wzw się wykrwawia, myślałem, że Anioły mają się trzymać blisko nas aby uniknąć koniecnzości posiadania medyka w każdym FT, i że będą iść za główną grupą, a nie zostawać kilometr z tyłu.
Tak jak napisał Sushi. Anioły mogą podążać za nami i tak będzie najczęściej, ale także mogą utworzyć nazwijmy to "przenośny szpital", gdzie w razie potrzeby będą wzywani do rannych. Ale faktycznie, daliśmy też ciała, bo o stabilizacji rannego DO przybycia, oprócz Biologa, jakoś się nie pokwapiliśmy. Biolog większość połatał i czekaliśmy na Aniołów.
Bernard napisał(a):2. Słaby kamuflaż (zero zielska na głowie)
Fakt, ale przy dobrym makijażu zielsko nie jest aż tak potrzebne. A że nie było całkowicie dobrego makijażu... Może to też moja wina, że tego nie dopilnowałem, ale uznałem, że generalnie nie jest tak źle. Patrzyłem na sylwetki i nie rzucali się tak bardzo w oczy. Następnym razem wrzucimy na kapelutki pół stodoły, jak będzie więcej czasu.
Bernard napisał(a):3. Po raz kolejny plany nie pokryły się z realiami - na przyszłość trzeba od razu założyć, że te wszystkie kilometry będziemy iść dłużej
Znaczy jak to? Podczas poprzedniego rajdu, chyba 2 lata temu, szło nam tak długo, że nie doszliśmy do mokrego. Teraz było idealnie, pomimo, że ochroniarz uprzykrzał nam szyki.
Bernard napisał(a):4. Trzeba było czekać na Yankee (i Anioły) - tak dalekie zostawanie z tyłu opóźniało grupę. FT Insecta i Anioły powinny być bliżej w czasie wysłania na patrol Zulu i Limy.
Ale zaraz zaraz. Chyba Bernard przez to, że nie słyszałeś co się na radiu dzieje, nie znałeś sytuacji. 2 FT (Zulu i Lima) zostały wysłane na patrol, reszta siedziała i czekała na raporty. No to jak FT HQ miał iść za Wami... Dopiero po osiągnięciu przez Was pozycji, Yankee ruszyło na wsparcie. Na radiu cały czas miałem kontakt z Matim i Kataną, mówili mi wszystko co się dzieje. Dozliśmy do Was i rszyliśmy dalej. Nie widzę tutaj żadnego czekania.
Jeśli czekaniem nazywasz czas, w którym Yankee ma dojść do Zulu/Limy to powiem Ci, że w przyszłości może będziecie zmuszeni czekać nawet i 6 godzin, gdyż tego będzie wymagała np. obserwacja, lub czujka wystrawiona na skrzyżowanie i lookająca kto przejeżdża i przechodzi.
Bernard napisał(a):5. Wyruszyliśmy w teren bez mapy i kompasu w każdym FT - nie muszę przypominać jak to się skończyło
Błędnie założyłem że teren jest wszystkim znany i że wszystko będzie jasne po pokazaniu na GPSie trasy przemarszu podczas spotkania dowódców FT. Uznałem, że FT przekażą trasę przemarszu. Nawet jest piękne zdjęcie by Mati. Od bazy do beton placu było ok 400 metrów. FT leaderzy tutaj powinni zadziałać i wyjaśnić którędy idziemy reszcie operatorów.
Ok, wnioski wyciągnięte.
Bernard napisał(a):6. Snajper w składzie FT jest nieprzydatny - no, może oprócz posiadanej lunety.
Mnie Katana się BARDZO przydał, przekazywał mi bardzo użyteczne informacje - o beton placu - kto co i kiedy, o ruchach przy bunkrze, itp. Docelowo będzie to piskle, tutaj zakładałem opcjęBT snajperski + obstawa BT idziałało to bez zarzutu. Chłopaki się jak najbardziej spisali.
Bernard napisał(a):7. Odstęp między Zulu a Yankee był zbyt duży - skutkowało to ryzykiem FF i utrudniało wzajemne krycie/oflankowanie wroga. Fireteamy po prostu straciły kontakt wzrokowy. Czasem to nic nie szkodzi (jak na Leśniakowiźnie w pierwszym kontakcie z BMP), a czasem jest klops jak tutaj.
Taka jest i będzie idea manewrów "B..", FT mają się nie widzieć i działać samodzielnie. To nie jest "B...." dla dwóch, czy trzech FT. Pamiętacie Białobrzegi i atak na ambonę przy stacji kolejowej? Poprawialiśmy to tak, aby się bardziej rozdzielić. Ten problem także porusza po trochu pkt 4. Fakt, że nie widziałem reszty Zulu, przy przechodzeniu drogi, ale w końcu wiedziałem, gdzie jesteście, mimo, że Was nie widziałem. Na prośbę Katany, który prosił o wsparcie, specjalnie obeszliśmy was łukiem, aby kryć Waszą prawą flankę i zajść kontakt od tyłu. Takie było założenie i tak będziemy działać w przyszłości, jeśli chodzi o manwery przy tym kodzie głosowym. Zabrakło tutaj synchronizacji przy jednoczesnym ataku - a tak to kontakt był osaczony z 2 stron + obserwacja Limy bunkra.
Bernard napisał(a):8. Za mało agresywności w Zulu w trakcie kontaktu z opforem - co prawda opfor był zamaskowany, ale jednak więcej strzelania w kierunku źródła ognia spowodowałoby na pewno błędy po jego stronie.
I tutaj kłania się reakcja na kontakt bliski. Kuźwa no tyle żeśmy to ćwiczyli... Jak nie widać celu to prujemy na swoje sektory ile wlezie! Byłoby nakierowanie celu i yankee by szybciej na doope weszło...
Do przećwiczenia.
Uważam Berni, że nie powinieneś włączać "KILL MODE" jako dowódca FT, tylko bardziej zadbać o informację do HQ i realizację wytycznych, bardzej uważać na swoich, kontrolować ich, wydawać korekty i polecenia na bieżąco siekąc SAW'em z tyłu. Na odprawie było, że w razie kontaktu zrywamy. tutaj tego nie było, było parcie na spust.
Do przećwiczenia.
Bernard napisał(a):9. Pechowe ciągnięcie kart w Zulu- każdy z nas za pierwszym razem wyciągnął: KIA, KIA, WZW i RC
Na to nie mamy wpływu.
Generalnie Twoje uwagi mnie zaskoczyły, na radiu i to, co widziałem, miało zupełnie inny obraz - jak najbardziej pozytywny.
Rachab napisał(a):Podsumowując: istnienie wsparcia medycznego nie przenosi odpowiedzialności za wszelkie działania medyczne na medyków. My mamy Was przywrócić do walki. Jeśli w FT nie będzie odpowiedzialności za buddego to nie będzie kogo przywracać.
Tak, jak Sushi napisał.
Anioły łażą za Cieniami jako wsparcie medyczne, logistyczne i ogniowe w razie niemca - i tak to sobie wyobrażam w większości przypadkach.
Anioły mogą założyć coś w rodzaju patrol evac base i czekać na ranych LUB z niej wyruszyć na typową misję CSAR'owską do zabezpieczonego terenu przez resztę oddziału.
Teraz przećwiczyliśmy wariant CSAR'owski. Bunkier był pod obserwacją. W połowie drogi (beton platz - 400 metrów) czekało Yankee, Lima roztawiona po połudnowej stronie drogi informowała mnie o ruchach przeciwnika. Jednym słowem - zielone światło.
Natomiast co dalej z rannymi. Hehe. I tu jest odwieczny problem na milsimie... RC porusza się dalej z oddziałem i próbuje wykonać misję, WZW jest odsyłany do trupiarni, gdyż większości nie uśmiecha się tachanie rannego poza AO, ponieważ to nic nie daje i opóźnia wykonanie misji. CHYBA, że organizator powie w zasadach, że każdego rannego WZW eskortujemy poza AO (Otwarty zimowy Meridian - szczęście nie mieliśmy rannego), udostępni jakiś medevac (leśniakowizna - helikoptery) lub stworzy system premiujący "posiłkami" odeskortowanie WZW poza AO (Red System - FIA). Rozumiecie?
Dlatego czerwona tak leży i nikt tak naprawdę nie chce się w to bawić i ewakuować WZW, bo nie ma z tego profitu, poza stratą czasu, natachaniem się i niewykonaniem misji.
Jak my postąpimy? Jeśli uciągniemy rannego na noszach na piechote 5 km poza AO kosztem misji to zdobądziemy uznanie. Ale jeśli uznam, że cel misji jest tak blisko i jeszcze ma szansę powodzenia to pozostawię WZW 1 aniołowi a resztę dam do bitki. Po akcji trzeba będzie odeskortować rannego poza AO, lub zadzwonić do orga z zapytaniem, że mamy rannego do ewakuacji i co robimy, przyjeżdżają, czy nie.
To jest kwestia, która gnębi mazowieckie od dawien dawna - nie wiadomo jak się zachować z rannym w powodów wymienionych powyżej.

Co do lokalizacji bazy - moim zdaniem powinna być 100 metrów przed skrzyżowaniem z beton placem. Zawsze to 300 metrów blizej.