Strona 1 z 1

A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 11:14
przez Bernard
Jest bezgłośny w porównaniu do quada, wjedzie tam, gdzie quad nie może, w ostateczności można na nim transportować bezpiecznie dwóch rannych. Mógłby iść razem z Aniołami, i transportować cały nasz ekwipunek niebojowy. Myślę, że jest gdzieś jakaś wypożyczalnia koni. W airsofcie, gdzie nie ma otwartych walk pojazdów...

Na początku to miał być żart, ale po pewnym czasie...

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 11:21
przez Rachab
TAK, TAK, WŁAŚNIE TAK, WŁAŚNIE TEGO CHCĘ!

No ja o tym mówiłam już! Zaraz po milsimie idę na kurs podstaw jazdy konnej. Trochę się na tym teoretycznie znam (tj na oporządzaniu i pielęgnacji) a reszty się douczę w stadninie praktycznie.
Konia na pewno można wypożyczyć, to nie musi być arabski wierzchowiec a organizacje typu np. fundacja TARA były by zachwycone, klimaty tradycji kawaleryjsko-ułanskich, mrrrrauuu! No wyobraźcie to sobie tylko!

Widzę tylko dwa problemy - zabezpieczenie oczu konia oraz dobranie konia pod względem płochliwości. Ale jeśli chodzą bez problemu w kantarach i z klapkami to do gogli tez powinny się przyzwyczaić... W czasie I-szej WŚ nosiły maski gazowe i nie narzekały :)

BERNARD, JESTEŚ GENIALNY!!!

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 11:22
przez lisek
A co kuń zrobi jak dostanie kulkę? (nie mówię bynajmniej o tym czy wyciągnie czerwoną szmatkę)

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 11:28
przez Bernard
Nikt nie będzie strzelał do konia z przyłożenia. A z daleka nie odróżni kulki od ogryzienia gza/gzu. Zaś co do okularów, to można coś wykombinować z grubej plexi.

Nie wiem, czy jazda kogoś zdrowego na koniu to dobry pomysł - tylko by zawyżało sylwetkę, co w lesie nie jest dobrym pomysłem. Natomiast do ewakuacji rannych może być.

Pytanie tylko, jak się z takim obchodzić - czy będzie spał na rozkaz, jak z jedzeniem?

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 11:29
przez Rachab
Jest ranny.
Trzeba by ustalać z orgiem, czy traktujemy to jak zniszczenie/uszkodzenie pojazdu czy jak ranę u operatora.

Osobiście byłabym za raną - koń nie ma własnej talii kart, więc kartę dla niego zgodnie z CCS losuje medyk i dalej - wg zasad.

Ale czad, no mówię Wam, byłoby super!

Edit:
jazda na koniu wg mnie tylko jeśli trzeba się bardzo szybko przemieścić, poza tym za duże ryzyko i rozbicie BT/FT, bez sensu, poza tym to też jest bardzo męczące....

To jest jednak zwierzak, więc może się spłoszyć od strzału itd. Ale jak każde zwierze da się wytresować (każde poza kotem, rzecz jasna 8-) ). Jeść i pić dostaje na postojach, śpi wtedy, kiedy i jego opiekunowie.

W sumie - może by kupić własnego?

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 14:55
przez InseCt
Okej, tylko np jedziemy na sima do Gdańska, albo do Borów Tucholskich, albo do Białej Podlaskiej, to co, konia do bagażnika? :P

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 14:59
przez Rachab
Do koniowozu ;)
Taka przyczepka na konia. Przecież nigdzie się koni nie pędzi jak na dzikim zachodzie tylko elegancko wiezie za samochodem na miejsce wysiłku fizycznego, żeby się wcześniej nie zmęczył. No i w ogóle.

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 15:08
przez Zabka
Myślę że bez problemu koń się przyzwyczai do okularów. Pierwsze testy przyzwyczajania zwierza do okularów przeprowadzałem na moim psie.
Wykorzystanie zwierzęcia do prowadzenia działań taktycznych kompletnie nie ma sensu, nie sposób jest utrzymać broń i czujność, jednocześnie przedzierając się przez krzaki. Koń w terenie nie utwardzonym, jak krzaki poza drogą, ścieżką gdzie nie widać co jest pod ściółką często się potyka ( wiem z doświadczenia ) co morze się źle skończyć.
Koń w lesie jest bardzo wyczulony i niewiele trzeba aby się spłoszył, ponad to jak są w stadzie często się chcą ścigać. Do działań bojowych na tajniaka w moim mniemaniu się nie nadaje, ale do długich przelotów bez kontaktu jak najbardziej ok.

Aktualnie pracuję nad kamizelką dla Psa. Zarówno wypornościową do wody jak i taktyczną do noszenia szpeju.
Okulary już zaakceptował więc może i z oporządzeniem nie będzie problemu. Są psy bardzo silne i sporych rozmiarów że nawet i rannego by pociągną.

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 15:08
przez InseCt
No to ja wiem, tylko kto ma hak holowniczy w samochodzie? Na to chyba jeszcze jakieś papiery są konieczne, nie wiem... No i trzeba taki koniowóz wypożyczyć czyli koszta, no i generlanie się koniem zajmować, szamała i woda itp.
Zorientujcie się ile by to kosztowało razem ze wszsytkim, wtedy pomyślimy czy warto bo pomysł ciekawy.

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 15:28
przez Rachab
Je, to z psem jest jeszcze lepsze...

Koszty końskiej kampanii są na pewno wysokie. Zakup jako takiego wałacha to min. 5 000, miesięczne utrzymanie z 500 zł, jak nie będzie chorował, trzeba go regularnie objeżdżać, trening raz na dwa tyg mu nie wystarczy. Wypożyczyć też wychodzi drogo (250 zł?) i w dodatku nie wiem, czy którakolwiek stajnia da nam na wojnę konia ,który będzie nosił okulary i nie bał się strzałów... Generalnie wątek można przenieść do działu "Fantazje i wariacje", co nie zmienia faktu, że bardzo mi się podoba :roll:

Żabka - co to za rasa? Wygląda labradorowato? mam coś podobnego, tylko z zerową agresją i nadaje się tylko do straszenia małych dzieci...

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 16:28
przez Zabka
Mój to Labrador'ka

Kilka ciekawostek z netu :

http://www.loupiote.com/photos/18327702.shtml

w załączniku plecaczki dla psów, okulary no i nosidło jak Psa będzie trzeba ewakuwoać po postrzale.
Ponad to ciekawa opcja z przyczepką dla psa :)

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 19:45
przez Mati
Image

albo z innego rzutu:
Image

Powinno działać, skoro działa...!

ok,kontynuuje czytanie co Wy tu wypisujecie:)

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 19:50
przez Mati
InseCt napisał(a):No to ja wiem, tylko kto ma hak holowniczy w samochodzie? Na to chyba jeszcze jakieś papiery są konieczne, nie wiem... No i trzeba taki koniowóz wypożyczyć czyli koszta, no i generlanie się koniem zajmować, szamała i woda itp.
Zorientujcie się ile by to kosztowało razem ze wszsytkim, wtedy pomyślimy czy warto bo pomysł ciekawy.



Prawdopodobnie najlepiej dogadać dostarczenie na miejsce bo kojarzę, że te naczepy bywają dwuosiowe ale jeśli byłaby to jednoosiowa przyczepka to nie problemu, mogę jechać:))

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 12 Kwi 2012, 20:34
przez Rachab
Tylko to sobie wyobraźcie - jedziemy na milsimie konno, panowie stylizowani na husarię (obowiązkowo skrzydła!), panie w damskich siodłach i amazonkach ze spódnicą do ziemi... Każdy przeciwnik rozłożony psychologicznie!

Re: A może... KUŃ???

PostWysłany: 13 Kwi 2012, 08:09
przez Peter69