Dzięki za liczne przybycie, wreszcie można coś podziałać
Do plusów:
+ Rutyna ptrolowa. Trzymanie szyków, odległości, sektorów, przekształcenia, tempo marszu, sygnały niewerbalne wyszły dobrze.
+ Przechodzenie przez przeszkodę - 2 warianty (1 - gdy FT prowadzący zabezpiecza skrzyżowanie i reszta przebiega i 2 - gdy FT prowadzący przechodzi za skrzyżowanie i czesze teren pod reszte ekipy), wybór wariantu zależy od FT Leadera Ft prowadzącego, chyba, że powiedziane jest inaczej.
+ dyscyplina - jak było powiedziane, że tu macie leżeć, faktycznie leżeliście i nie było gadania. Super. (wyjątek Yankee, gdy Katana odesłał Was do mnie - wyjaśnienie później)
+ Reakcje na kontakt (pomijam ten kontakt przy torach, zamiast strusia tył a potem prawo wyszedł bizon, ale to ze względu na brak komunikacji - wyjasnienie później)
+ komunikacja na radiu z wyjątkami.
Minusy:
- Brak podawana kierunku wroga podczas kontaktu bliskiego. Zabrakło KONTAKT PRZÓD/LEWO/PRAWO/TYŁ i gleby!!! tylko padały strzały każdy odruchowo się chował za czym popadnie i obserwował co się dzieje. Jedynie Tatar tutaj słusznie później podawał kierunki, dzięki temu wiedziałem co się dzieje i jako tako rozwijałem szyki.
- Brakowało początkowo potwierdzenia przyjęcia rozkazu i potwierdzenia, kiedy został on wykonany. Później było juz lepiej.
- Brakowało informowania pozostałych FT, gdzie są inne FT. To uwaga i nauczka do mnie, później chyba już się z tego wywiązywałem informacjami i mam nadzieję, że każdy wiedział, który FT gdzie jest.
- dla wyjaśnienia - rozkazy przemieszczania FT wydaje SL (Squad Leader) i tylko on, więc jeśli któryś z FT leaderów każe innemu FT się przemieścić, ten FT to ignoruje, mówiąc, że ma inne wytyczne od SL. W takim przypadku - powiedzcie o tym zamiarze SL, wtedy będzie on wiedział o problemie i odpowiednio przestawi ludzi (mam nadzieję
- Co do przekraczania drogi - FT czujka zbliża się do przeszkody, informuje o tym SL i NIE PRZYSTĘPUJE SAMODZIELNIE do przekraczania TYLKO CZEKA NA ZGODĘ SL. Po potwierzeniu dopiero przekracza, nie wcześniej.
- Zorientowałem się, że podczas ostatniego fałszywego kontaktu na bunkier nr 1, przy moim okrzyku kontakt 12, tak naprawdę nikt nie wiedział gdize jest kontakt. Może faktycznie mój błąd, powineinem powiedzieć, że wróg jest na bunkrze, ale skoro marsz był w kierunku bunkra nr 1, czyli 12, to kontakt 12 oznacza bunkier...
Dodatkowo, że potem Lima ostrzeliwała bunkier, czyli strzałami oznaczała cel.
Reszta poleciała tak jak był rozkaz BAT prawo. I tutaj szacun za szybkość. Zanim zorientowałem się gdzie jesteście, już byliście na bunkrze, brawo!!
A wracając, następnym razem będziemy kłaść nacisk na kontakt bliski, żeby pokazywać kierunek celu.
Zauważcie, że przy kontakcie dalekim (brawo Bernard!) każdy wiedział gdzie jest wróg. Przy bliskim już niekoniecznie. Tak więc - kontakt bliski do porzygu...
- Komuniakcja radiowa - miałem uczucie, że mogę liczyć na Limę i Zulu, Z Yankee było gorzej, kilkakrotnie musiałem powtarzać komunikaty, aby otrzymać zwrotkę. Było mnie słychać, bo zulu mnie słyszało. Ale tego, co się stało podczas kontaktu na skrzyżowaniu przy torach, że mnie nie słyszeliście z tym strusiem, to nie wiem...
Podejrzewam, że może adrenalina tak zagrała, że podczas ataku nikt nie zarejestrował nadawanego komunikatu...
Przed wyprawą trzeba będzie sprawdzać łączność i to samo podczas rozciągnięcia szyków.
A teraz Wasze uwagi, bo pewnie nie wszystko pamiętam teraz co się wydarzyło. Nie bać się konstruktywnej krytyki i nowych pomysłów, pamiętajcie, że nikt nie jest nieniomylny i każdy uczy się w takim samym stopniu.
Ale generalnie jestem zadowolony z treningu, białobrzegi mi się skurczyły, teren jakiś mały się zrobił...
Good job ppl!
A teraz foty, dawać!
