Witajcie,
ASG zajmuję się od jakiś dwóch miesięcy, ale już zdążyłem zatęsknić za szkoleniem i koordynacją działań, więc szukam teamu. Bardzo spodobała mi się koncepcja Aniołów -- jednostek, które odnajdują i ewakuują rannego z terenu walk. Ratownictwa też chcę się nauczyć (też takiego zwykłego) więc chętnie połączę obie rodzące się pasje. "Medykowanie" ćwiczyłem na obu strzelankach Bernarda i jedyne, co mi trochę przeszkadzało to konieczność dekowania się -- ochrzany typu "Medyk, czemu ty na pierwszej linii" -- a gdzie mam być, przecież nie na tyłach są ranni do "podnoszenia".
Lat mam prawie 29, trochę doświadczenia działań w terenie w postaci lat harcerstwa i łażenia po górach (głównie Karpaty, nie tylko polskie, nie tylko ciepłą porą).
Chyba tyle o mnie na początek. Jeśli o czymś zapomniałem to pytajcie.
John

