Uo kurczę.
Jakie fajne powitanie

Pytań co niemiara. Aż nie wiem od czego zaczać.
Może zatem od początku. We harcerstwu - wysłali do PCK to i się zrobiło sprawności. W nagrodę dali dużą brezentową torbę z krzyżykiem i kazali z tym łazić. No i się to przydawało. A to drzazga komuś się wbiła, a to odcisk się zrobił, a to sie jakaś lebiega skaleczyła. I były kolejne szkolenia, i wyjazdy ...
Później było tylko lepiej.
Na szkółkę podoficerską w nadwiślańskich wzięli, a że szansa była dodatkowo kursy medyczne zrobić to i się zrobiło. Kilka nawet. W końcu zasadnicza, terminowa i troszkę kontraktu w szturmówce minęło to i kiedy było kursy robić ( to właśnie w NJW pierwszy raz się z AS spotkałem , jako młody kapralina ). W armii kontynuacje wspinaczek jakichś, gór ( Bieszczad głównie ) i innych ciekawostek. Ale nadwiślańskie rozwiązali, do kawalerii mnie nie chcieli, do Lublińca też nie ( bo to MON a ja z MSW) więc bez pracy się ostało. A ciekawe rzeczy nadal trza było robić. To się trafiały obozy nurkowe, to samotne wypady w góry albo kursy WOPR jakieś.
No a po kilku latach się przypomniało o zabawce - sprężynówce jednego z moich żołnierzy.
Siłą ewolucji, zaczeło to się przekształcać w medyka - zauważyłem że w AS brakowało ludzi wiedzących jak użyć apteczki którą noszą - co się dość często przydawało. A rok temu na poważnie. Określiłem się co i jak chcę robić i ... i może w tym roku będę w pełni wyekwipowanym Pararescue Jumperem.
A teraz na poważnie.
Jestem przeszkolony ( przez państwo i prywatnie ) w technikach linowych; w walce zarówno w terenie zurbanizowanym ( ale nie CQB ) jak i zielonym. Jestem ratownikiem WOPR ( czynnym ale nie pracującym w zawodzie - "bo pieniądze" ) z nurkowym doswiadczeniem poszukiwawczo - ratowniczym

.
Nie wiem co jeszcze mogę napisać.
Aha. Lubię nasze jabłka, lubię siedzieć przy ognisku a obecnie pracuję w TePsie i rozmawiam po Rosyjsku

Znam swoje miejsce w szeregu ( w strukturach zorganizowanych ) jednakowoż kwestie dowodzenia nie są mi obce ( kontrakt na etacie d-cy drużyny w NJW, staż jako d-ca plutonu ) i potrafię wykonywać rozkazy.
Nie używam środków na potencję zrobionych z tygrysów bengalskich ani nie jesm surykatek.
Lubię również Monty-Pythona.
I pozdrawiam życząc stosunkowo udanej nocy.
Post Scriptum.
Dysleksji, dysgrafii nie mam. Znaczy się moze mam ale nie wiem że mam ( to się chyba nie liczy - co ? ).
Pozdrawiam po raz wtóry.
Aha. I póki co jestem niezmotoryzowany bo mi autko rozpsuto
