Hej,
No było bardzo miło, dzięki wszystkim.

Założenie treningu miało na celu sprawdzenie nawigacji i naprowadzania siebie na siebie według koordynatów współrzędnych geograficznych LUB prostokątnych płaskich posługując się mapą. Dwie grupy, jedna, która stara się dotrzeć do poszkodowanych celem udzielenia pomocy medycznej, druga, wykonująca powierzone im zadania podczas patrolu bojowego. Czyli Anioły jako dalsze wsparcie.
Szczerze, liczyłem, że będzie kilku rannych zanim znajdziecie kopertę, wtedy byłaby większa spina i niepewność, czy zdołacie obronić gniazdo rannych. A tutaj, zdobyliście kopertę bez strat własnych. Super. Może dlatego, po dołączeniu Aniołów, uznaliśmy trening za skończony, totalnie olewając perymetry.
Co mnie pozytywnie zaskoczyło to zasięg Navcommów. Zobaczcie jaka odległość dzieliła punkty zbiórki grup. Ok 3km? A na początku udało mi się nawiązać łączność z Biologiem, komunikaty w marę czyste i zrozumiałe. He, myślałem, że się nie uda

. Czyli jednak. Potem jednak w miarę przybliżania się Aniołów, ku mojemu zaskoczeniu kontakt się urywał, wywoływałem, ale nie miałem potwierdzeń, a Rachab coś tam słyszała. Dziwne, pada mi navcomm?
Podczas dalszego podchodzenia przećwiczyliśmy czytanie mapy, marsz na azymut (się okazało, że trzeba to ćwiczyć), nawiązywanie kontaktu radiowego. I właśnie taki był zamiar treningów - stop i podawanie współrzędnych z mapy.
Chłopaki z Hotel. Karny k.... za nieprzygotowanie się z mapoznawstwa. Było podane co trzeba było przeczytać, z czym się zapoznać, co będzie potrzebne. Naprawdę nie byłem potrzebny, aby to wytłumaczyć, wystarczyło przeczytać jeden paragraf i spróbować na sucho przećwiczyć to samemu.
Bo się okazało, że podawaliście podane wcześniej współrzędne punktów.
8 osób (w przyszłości więcej) muszę wiedzieć, gdzie się znajdujecie i w jakim kierunku się poruszacie! Co więcej, od FTL oczekuję, że sami będą raportować do HQ przy zmianie kierunku marszu! Stąd prośba o nawiązywanie kontaktu co 30 minut... Musimy się przestawić z myślenia w danej chwili o jednostce na myślenie globalne i manewrowe. Nie wystarczy powiedzieć komendę i koniec, jak się nie uda to trudno, trzeba wykazać się elastycznością i adaptacją do aktualnych warunków. Jeśli pada np flanka obrony to trzeba skoncentrować tam siły, nawet kosztem obejścia przeciwnika od drugiej strony. Tutaj świetnym przykładem był ostatni atak na bunkier, decyzje zapadły, ok, ale mając przewagę 8v3 nie lepiej byłoby zaatakować silnym uderzeniem całością od frontu, niż rozpraszać siły, które to nawet nie zostały wykorzystane? Przy takim rozproszeniu jeszcze dochodzi kwestia synchronizacji i równomiernego ataku, a tutaj tak nie było, stąd tak duże straty. Czy biolog miałeś kontakt z resztą szturmujących, wiedziałeś kto gdzie jest? dodatkowo chyba Bernard wcinał Ci się w dowodzenie, nie?
Sumując to wszystko zobaczcie ile jest czynników pomyślnego ataku...
Akcja z opforem - wielki + za reakcję, od razu padła gleba i rozciągnięcie z ostrzałem. Potem wydałem BAT lewo, intuicyjnie część poleciała na BAT prawo i zrobiły się dwie flanki. Trudno, tak wyszło, ale formalnie rozkazu nie było. Za duże rozproszenie jak na taki kontakt.
I znowu ko-mu-ni-ka-cja... A w zasadzie jej brak. Z prawą flanką kontaktu w ogóle nie miałem, padały tam strzały, nie wiem kto do kogo strzelał, ale skoro nie było odzewu i flanka się nie posuwa dalej, uznałem, że flankę nam wybili. Lewa flanka (biolog) też się dostała pod ostrzał, byli ranni, jednym słowem lewa flanka też została przetrzebiona. I teraz tak, ani lewa, ani prawa, ja ranny, Bernard dobity. I pozamiatane. Dałem jeszcze rozkaz wsparcie przez aniołów no bo odwrotu nie było.
A tu się okazało, że lewy FT tylko jedny ranny, cała prawa żyje... Zmienia to diametralnie sytuację!
Do FTL - zróbcie jakoś, żeby te komunikaty były wydawane!
Aur, Kwazimag + trzeci kolega (sorki, nie pamiętam nicka) - naprawdę wielkie dzięki za udział! Bez Was nie byłoby tej zabawy. Szkoda, że poszliście, nie zdążyłem Wam podziękować na miejscu

No i potem też się zabieraliśmy, więc mogliśmy też pogadać na miejscu.
Ale powiem jedno. Miałem wrażenie, że jest Was więcej

. Pewnie to spowodowane brakiem komunikacji po naszej stronie i małym rozprężeniem i pikniku po spotkaniu. Ale nie wiem czemu uznałem, że trening się skończył i mimo, że Mateusz pokazywał mi Was kręcących się gdzieś 100 metrów od nas w ogóle nie zareagowałem

Ostrzał skutecznie podniósł ciśnienie

, ale generalnie nie byłem zadowolony z naszej postawy podczas tego kontaktu.
Może dlatego, że po spotkaniu nie było powiedziane jasno, kto przejmuje dowodzenie. Ja uznałem, że biolog, biolog pewnie, że ja

Stary motyw..
Mateusz - brawo dla Ciebie, za podpowiedź skali mapy przy współrzędnych geograficznych na mapie! Kurde, w ogóle tego nie zauważyłem...
Super, wyjaśniło się wiele! Dzięki!
Podsumowanie:
Generalnie widać było brak FTL i dowodzenia. Nie było źle jak na pierwszy raz, ale trzeba to ćwiczyć.
Brak komunikacji w kluczowych momentach. Brak potwierdzeń otrzymania rozkazu/namiarów/czegokolwiek. Dla mnie to podstawa, zwłaszcza przy BAT lewo/prawo lub oddziale większym nić 12 osób.
Brak namiarów według współrzędnych prostokątnych płaskich podczas treningu.
Plusy:
wyjaśnienie współrzędnych - myślę, że przyjmiemy domyślnie ten sposób oznaczania swojej pozycji na mapie + dodamy jakąś kodyfikację.
wykonanie celu misji przez hotel bez strat własnych.
Tekst treningu:
Ja: "biolog w razie kontaktu zróbcie młóckę"
biolog: "ok, zrozumiałem, będzie młócka"

No i widzieć Krisa w mc - bezcenne! (nic złośliwego, naprawdę dobrze leży

)
Dzięki i do następnego!